Radek Gołąb: Z futbolowego świata docierają bardzo niepokojące wieści dotyczące sytuacji w IFAF. Co będzie z the World Games we Wrocławiu?
Jędrzej Stęszewski: Sytuacja w IFAF jest napięta i dynamiczna. W obecnej chwili dwie różne osoby twierdzą, że są legalnie wybranym prezesem IFAF – szef federacji kanadyjskie Richard MacLean j i były prezes federacji szwedzkiej Tommy Wiking. Całe to zamieszanie, powiązane z zawieszeniem kilku federacji – w tym potężnej USA Football – komplikuje futbolowe sprawy związane z przyszłorocznymi igrzyskami we Wrocławiu. Ustalenie legalności władz IFAF będzie miała swój finał w sądzie arbitrażowym (CAS) w Lozannie. Do TWG w sercu Dolnego Śląska jest już tylko niewiele ponad 9 miesięcy, a niestety arbitracja CAS może trwać wiele miesięcy.

R.G.: Głośno jest o zawieszonych potęgach futbolowych z powodu niespełnienia procedur antydopingowych.
J.S.: Zawieszone kraje (a wśród nich także ogłoszeni wcześniej uczestnicy TWG) będą mogły zostać odwieszone dopiero na kolejnym kongresie – we wrześniu przyszłego roku, czyli już po wrocławskiej imprezie. Prowadzimy rozmowy z oboma obozami. Nadrzędną sprawą jest przeprowadzenie The World Games 2017 wedle zawartego zgodnie z prawem kontraktu między IFAF i Komitetem Organizacyjnym TWG 2017. W sytuacji zawieszenia czołowych federacji kontrakt nie może być wypełniony, a to powoduje olbrzymie komplikacje.

R.G.: Czy Igrzyska we Wrocławiu są szansą dla futbolu w Europie?
J.S.: The World Games to największa impreza futbolowa pod egidą IFAF w przyszłym roku. Waśnie bolą tym bardziej, że na kongresach IFAF zawsze artykułowana jest potrzeba dużych i nośnych imprez futbolowych, które znajdą miejsce w kalendarzu między kolejnymi edycjami Mistrzostw Świata. Pochodną przyszłorocznych The World Games jest nie tylko wsparcie ministerialne dla rozwoju reprezentacji w futbolu amerykańskim i innych sportach nieolimpijskich, ale też np. przyspieszenie gruntownych prac renowacyjnych na Stadionie Olimpijskim, który w lipcu przyszłego roku będzie gościć żużel i futbol amerykański.

R.G.: The World Games to bardzo duże przedsięwzięcie. Czy opłacalne?
J.S.: 
Miasto Wrocław całe wydarzenie finansuje kwotą ponad 80 milionów złotych, nie wliczając kosztów przebudowy i budowy obiektów, które opiewają na kwoty przekraczające 150 milionów złotych. Dla IFAF The World Games to wielka szansa na znakomitą ekspozycję futbolu, ale też bardzo poważne zobowiązanie, które obwarowane jest karami, które mogą spowodować, że Międzynarodowa Federacja popadnie w bardzo poważne długi. Sprawy gruntownego sporu w IFAF są poza naszą kontrolą, ale wraz z Wrocławskim Komitetem Organizacyjnym robimy wszystko, by udało się znaleźć neutralną platformę porozumienia, a turniej futbolowy na Igrzyskach był znakomity.

R.G.: Ostatnio głośno było o dotacjach dla Stowarzyszenia Polski Związek Futbolu Amerykańskiego z Ministerstwa Sportu i Turystyki.
J.S.: 
Mamy świetny, komplementowany przez Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz inne organizacje sportowe zespół. W tym roku składamy jeszcze więcej wniosków, niż w latach poprzednich. Groteskowe jest zamieszanie oskarżenia związane z pozyskiwaniem przez stowarzyszenie środków w otwartych konkursach organizowanych przez różne organizacje i jednostki samorządowe – w tym Ministerstwo Sportu i Turystyki, Fundusz Inicjatyw Obywatelskich, urzędy miejskie i marszałkowskie etc. To, że czasem odnosimy sukcesy w konkursach pozwala nam realizować ambitne programy, których beneficjentami są też kluby PLFA. Konkursy, w których może wziąć udział każde stowarzyszenie, czy fundacja, i ich rozstrzygnięcia są sprawą jawną, a projekty mają charakter celowy. Za każdym razem trzeba złożyć i rozliczyć wniosek, który dotyczy bardzo konkretnego zakresu zadań. Wzorowo rozliczamy wnioski, co potwierdza też to, że dwukrotnie przeszliśmy pozytywnie ministerialny audyt projektów.

R.G.: Czy tylko Stowarzyszenie Polski Związek Futbolu Amerykańskiego składa wnioski?
J.S.:
W ministerialnych konkursach sukces potrafiły już odnieść kluby Wolverines Opole oraz Warsaw Sirens. Kilka innych klubów – np. Tychy Falcons – złożyło wnioski, ale zostały one odrzucone z powodu niespełnienia wymogów formalnych. Oferowaliśmy klubom PLFA pomoc w sporządzeniu wniosków w ramach programu Klub – niestety nie odezwał się do nas w tej prawie żaden klub. Z Wrocławskim Komitetem Organizacyjnym The World Games prowadzimy np. program wolontariatu międzypokoleniowego. Co ciekawe, wśród podmiotów związanych z futbolem amerykańskim, tylko jeden klub PLFA – Seahawks Sopot – wziął udział w szkoleniach, a przecież wolontariat to potężne narzędzie. Program popularyzujący i promujący futbol flagowy opierały się, między innymi, na pokazach w szkołach, za które kluby PLFA są wynagradzane. W tej kwestii odzew też był nadspodziewanie mały, a przecież takie działania pozwalają w łatwy sposób pozyskać środki, które w dużej części mogą skompensować np. opłatę ligową.

R.G.: W środowisku pojawiło się wiele animozji i oskarżeń. Czy one nie przeszkodzą w dalszym rozwoju dyscypliny?
J.S.:
Nie wszyscy muszą z nami współpracować, natomiast my będziemy działać dalej. Futbol amerykański w Polsce to przedsięwzięcie bardzo złożone i wielopłaszczyznowe. Mam nieodparte wrażenie, że niektóre osoby lubią obarczać PLFA winą za swoją nieudolność, lenistwo i brak chęci wykorzystywania okazji – a szans nie brakuje zarówno na poziomie centralnym, jak i na poziomie samorządów. Frustracja osób, które nie sprawdziły się na pewnym etapie nie jest usprawiedliwieniem dla wszystkiego. Pewne granice zostały przekroczone. Nic nie zrobimy na pokątne kolportowanie kłamstw, ale z całą prawną stanowczością będziemy reagować na publiczne pomówienia.