W niedzielę zakończyło się pierwsze tegoroczne zgrupowanie Reprezentacji Polski w futbolu amerykańskim. Od kilku osób, z którymi miałem okazję rozmawiać usłyszałem tylko pozytywne opinie na jego temat. Wśród nich nie brakowało takich, które określiły camp jako bardzo profesjonalny – począwszy od organizacji zajęć, przez obiekty, a na posiłkach skończywszy. Naprawdę cieszę się, że atmosfera wokół Reprezentacji jest tak pozytywna i że zawodnicy wracają ze zgrupowania dumni, że mogą brać udział w tym przedsięwzięciu.

O kilka słów podsumowania poprosiłem również trenera Reprezentacji Macieja Cetnerowskiego. Oto jak on ocenia zgrupowanie i jak widzi przyszłość naszej drużyny narodowej:

Radek Gołąb: Jak oceniasz zgrupowanie od strony sportowej?
Maciej Cetnerowski: 
Od strony sportowej oceniam zgrupowanie bardzo dobrze. Po pierwsze udało nam się uzupełnić skład trenerski na to zgrupowanie wieloma doświadczonymi trenerami. Zawodnicy, którzy zostali powołani wykazali się dużym zaangażowaniem i entuzjazmem przez 3 dni, trenując 2-3 razy dziennie. Na ostatecznym scrimmage widać było, że wiele założeń już zaczyna działać, a zawodnicy zachowują się jak jedna drużyna. Na pewno na następnym zgrupowaniu, będą już wiedzieli w jaki sposób treningi są prowadzone, co jest wymagane i przebieg treningów będzie jeszcze płynniejszy.

Jakie kryteria były brane pod uwagę podczas try-outu?
M.C.: 
Zapotrzebowanie na danej pozycji jakie mamy na tą chwilę w kadrze, forma fizyczna i umiejętności futbolowe. To były główne kryteria, które były brane pod uwagę. I mimo że trenerzy zwracali uwagę na bezpośrednie potrzeby, to mieli przyzwolenie na wzięcie zawodników, którzy wykażą się wybitnymi umiejętnościami nawet jeśli na tej pozycji było już wiele osób.

Co najbardziej zaskoczyło Cię pozytywnie podczas zgrupowania?
M.C.: 
Atmosfera, która była już pierwszego dnia. Często potrzeba na to czasu, choćby jednego dnia. Tutaj zawodnicy od razu wzięli się do ciężkiej pracy, motywowali się nawzajem, robili to z entuzjazmem i uśmiechem na ustach. Pilnowali dyscypliny, jedyne spóźnienia były na pierwszy trening ale się nie dziwię COS (Centralny Ośrodek Sportu) to dość skomplikowany obiekt. Później nie mieliśmy żadnych problemów.

Czy obecni kadrowicze mają zagwaranotwane miejsce w kolejnych zgrupowaniach czy będą w jakiś sposób weryfikowani przed letnim obozem?
M.C.: 
Chcemy blisko współpracować z klubami. Każdy zawodnik, który został powołany będzie oceniany pod kątem formy w sezonie 2015. Liczymy, że pierwszą ewaluację wykona trener w klubie na bazie kwestionariusza przygotowanego przez nas. Drugą wykonają oczywiście sami trenerzy kadry. Nie wystarczy się dostać i pokazać na pierwszym zgrupowaniu. Reprezentant musi być w formie cały rok, kluczowa jest jego gra w rozgrywkach klubowych. Jeśli forma znacząco spadnie, to niestety miejsca w reprezentacji dla takiego zawodnika nie będzie.

Czy zawodnicy, którzy teraz nie dostali powołań mają jeszcze szansę aby zagrać w Reprezentacji?
M.C.: 
Oczywiście. Nie wiem czy ze względu na 2 mecze, które nas czekają będziemy mieli jeszcze w tym roku czas na otwarty try-out. Będziemy jednak cały czas szukać zawodników, którzy mogą wzmocnić kadrę. Świetny sezon w lidze to najłatwiejszy sposób by dostać powołanie. Będziemy też szukać wyróżniających się zawodników za granicami naszego kraju.

  • Jestem w stanie uznać taką odpowiedź za zadowalającą 🙂 Fajnie, że taki projekt jak reprezentacja jest, fajnie, że zgrupowanie zostało przygotowane dobrze. Niemniej jednak byłabym szczęśliwsza, gdyby w przyszłości zostało to też lepiej rozwiązane zewnętrznie, tj. żeby kluby, których zawodnicy zapraszani są na taki na przykład try-out wiedziały, kogo reprezentacja potrzebuje, a kto jest opcją rezerwową. Tak, aby jego zawodnicy mogli sami zdecydować o tym, czy chcą pojechać i pokazać swoją „wybitność” (ew. po prostu się pokazać z nadzieją na przyszłość, choć to też trochę mija się z celem, bo przecież nie tylko z tego wywiadu wynika, ale też ze zdroworozsądkowego myślenia, że przez kilka miesięcy wszystko może się zmienić), czy może uznać, że są jedynie dobrzy lub bardzo dobrzy i chwilowo zrezygnować, skoro ich pozycja jest już obsadzona. Czy taka informacja została klubom/trenerom przekazana? Spędza mi to sen z powiek! 😉

    • Widzisz, moim zdaniem to było zorganizowane najlepiej jak się dało. Jakby powiedzieli, że szukają tylko ludzi do linii albo na RB to 70% zawodników w ogóle by się nie pojawiło, a tak jeśli się wykazali to na pewno nazwisko wylądowało w notesie konkretnego trenera pozycyjnego i taki ktoś ma znacznie większe szanse na powołanie, niż nikomu nieznany anonimowy chłopak, który zagra 2 dobre mecze.
      Ten tryout był też myślę bardzo wartościowy jeśli chodzi o samych zawodników, bo mogli zobaczyć i poczuć na własnej skórze różnicę jaka jest pomiędzy Topligą a PLFA I czy PLFA II. I nie mówię o przygotowaniu fizycznym, ale o umiejętnościach czysto futbolowych, o znajomości zagrywek, o taktycznych rozwiązaniach, itd.
      To nie jest przypadek, że w kadrze jest tylko 6 zawodników z PLFA I i żadnego z PLFA II. Nie mówię, że w niższych ligach nie ma talentów – są i to nawet może więcej niż w Topce, ale w niższych ligach nie ma takich trenerów jak w Toplidze i nie ma importów, którzy podczas wspólnych treningów uczą wielu zachowań niezbędnych później na boisku.

      • Dobrze, rozumiem, że przyjazd na try-out nie był dla zawodników, których pozycje były już obsadzone, kompletną stratą czasu. Niemniej jednak nadal uważam, że to oni, a nie trenerzy czy organizatorzy, powinni móc o tym zdecydować, biorąc pod uwagę wszystkie „za” i „przeciw”. Zwłaszcza, że try-out nie był darmowy i że do ceny „biletu” trzeba było też doliczyć koszt podróży. Gdyby 70% zawodników się nie pojawiło, to nie wiem czy byłoby za co zorganizować to zgrupowanie 😉 I nie piszę tego złośliwie. Po prostu jestem zdumiona, że możesz uważać, że „to było zorganizowane najlepiej jak się dało”. Dla kogo? Zgodzę się z całą resztą – że to szansa na wylądowanie w notesie trenerów, że to możliwość porównania poziomu sportowego poszczególnych klas rozgrywkowych itd. Zastanawiam się tylko, czy ci ludzie naprawdę nie mieli prawa poznać nie tylko zalet wzięcia udziału w czymś takim, ale i gorszych (przynajmniej z ich punktu widzenia) stron całego przedsięwzięcia. Tylko tyle.