W tym sezonie w szeregach drużyn Topligowych pojawili się Lowalnders Białystok i Husaria Szczecin, przed zawodnikami dotychczas występującymi w PLFA I pojawiła się szansa, żeby pokazać się większej publiczności i być może także zwrócić na siebie uwagę szkoleniowców odpowiadających za skład reprezentacji. Niewątpliwie bardzo dobrze szansę tę wykorzystuje Mateusz Dubicki, który jest zdecydowanie wyróżniającą się postacią w ekipie ze Szczecina.

My również doceniliśmy jego grę przyznając mu w ostatniej kolejce wyróżnienie – dodam tylko, że to już 3 w tym sezonie wyróżnienie na jego koncie. Postanowiłem dowiedzieć się czegoś więcej na jego temat i przeprowadziłem z nim krótki wywiad.

Mateusz Dubicki

Mateusz Dubicki

Opowiedz coś o swojej karierze zawodniczej, jak długo grasz, na jakich pozycjach, kiedy zaczynałeś?
Mateusz Dubicki: Kontakt z footballem amerykańskim miałem już od piątego roku życia, ponieważ całe dzieciństwo spędziłem w Nowym Jorku, gdzie mieszkałem przez prawie 10 lat. Zamiast kopać w okrągłą piłkę przed blokiem i fascynować się Pele i tymi podobnymi, latałem za jajowatą na ulicach i podwórkach, a moimi idolami byli Joe Montana i Jerry Rice. Przygodę z Husarią zacząłem bodajże w 2007 roku kiedy dowiedziałem się od Leszka Ankutowicza (Husaria #7) o istnieniu takiej drużyny w Szczecinie. Po paru wspólnych treningach zadebiutowałem w meczu z Kozłami w Szczecinie. Z tego co pamiętam to niestety chyba przegraliśmy [Husaria jednak wygrała w tamtym meczu – przyp.red.].
Ogólnie prawie całą karierę gram w Husarii, tylko jeden sezon spędziłem w Czerwonych Bykach Poznań. Było to w momencie kiedy Husaria wycofała się z rozgrywek, a ja wtedy mieszkałem w Poznaniu. Jednak w momencie kiedy stało się jasne, że Husaria wraca, musiałem grać tam ponownie.
Jeśli chodzi natomiast o pozycje na jakich występowałem, to trochę tego było. Praktycznie grałem na każdej pozycji oprócz CB. Zaczynałem na strong safety, żeby po chwili stać się outside linebackerem. A w następnym sezonie zostałem middle linebackerem i zarazem jednym z kapitanów, wówczas też ważyłem jakieś 15 kg więcej. 🙂
W Bykach zdarzało się mi grać w DL i na WR. W momencie reaktywacji Husarii poproszono mnie o spróbowanie sił na QB. Jednak po poważnej kontuzji barku w zeszłym roku w pre season, zrezygnowałem z QB i zostałem Tight Endem. Tak też gram w tym roku i już raczej zmienię więcej pozycji, gdyż czuję, że to jest właśnie miejsce dla mnie.

W tym sezonie dostałeś od nas już trzy wyróżnienia kolejki – czy czujesz, że to Twój najlepszy rok?
Mateusz Dubicki: Oczywiście fajnie jest otrzymać trzy wyróżnienia i być zauważonym, ale niestety dwa z trzech wyróżnień przypadły w meczach przegranych, więc mają one słodko gorzki smak. Szczególnie boli ta porażka z Białymstokiem [mecz przegrany z Primacol Lowlanders 29-36 w drugiej kolejce Topligi – przyp.red]. Natomiast jest to na pewno mój najlepszy sezon jako TE dotychczas, ale jest w tym też duża zasługa Dyllana [Dyllan Rauch – rozgrywający Husarii – przyp.red.], który dosyć mocno mi ufa. Mogę zapewnić, że nie jest to maksimum moich możliwości i postaram się parę razy jeszcze zagościć w wyróżnieniach.

Jak bardzo różni się gra w PLFA I od Topligi?
Mateusz Dubicki: Olaf [Olaf Werner – trener Husarii – przyp. red.] powtarza jak mantrę, że gra w PLFA I wybaczała więcej błędów, natomiast w Topce trzeba być perfekcyjnym i z tym się zgadzam w stu procentach. Mogę też zapewnić, że nie jest to ta sama Topliga w jakiej Husaria kiedyś występowała, poziom wzrósł astronomicznie.
Tutaj każdy błąd i brak koncentracji jest wykorzystywany przez przeciwnika. W PLFA I mogliśmy sobie pozwolić na wiele błędów i eksperymentów, a i tak to wystarczało żeby być niepokonanym przez 2 lata. I muszę przyznać, że mimo wszystko gra w Topce jest bardziej czysta.

Czy po pokazaniu się z dobrej strony w Toplidze liczysz na powołanie do reprezentacji na zbliżające się mecze?
Mateusz Dubicki: Powiem tak, chyba każda osoba uprawiająca jakąkolwiek dyscyplinę sportową chce zagrać dla swojej ojczyzny i ze mną jest podobnie. Skłamałbym mówiąc, że nie liczę na szansę w reprezentacji, ale niestety nie do mnie należy ostateczne słowo. Ja na pewno nie pozwolę sztabowi reprezentacji przejść obok mnie obojętnie! Ani w tym sezonie, ani przez następnych parę ładnych lat.

Jaki cel stawiacie sobie jako Husaria?
Mateusz Dubicki: Cel jest jeden playoffs! Rozumiem, że wiele osób uważa, że jako beniaminek powinnyśmy mierzyć niżej i spokojniej, ale to nie leży w naszej naturze. Nie po to byliśmy niepokonanym przez 20 spotkań, żeby teraz mierzyć w walkę o utrzymanie. Chyba z resztą wiele osób już zauważyło, że nie ma z nami łatwych meczów.
Mogę zapewnić, że Husaria zawsze celuje wysoko.

A jaki cel stawiasz sobie jako zawodnikowi w tym sezonie?
Mateusz Dubicki: Osobiście nie wyznaczałem sobie przed sezonem żadnych barier statystycznych do pokonania, ale wiadomo, że TD chce się jak najwięcej. Mój cel na ten sezon jako zawodnik Husarii mam jasny, osiągnąć playoffs i sprawić żeby każdy trener w Toplidze musiał się głowić jak mnie zatrzymać! No i debiut w kadrze narodowej byłby wymarzonym zwieńczeniem sezonu. 🙂