Raz w roku w NHL jest taki czas kiedy ruchy transferowe cieszą się nawet większym zainteresowaniem niż hokejowe mecze. W tym sezonie mieliśmy taką sytuację w środę piątego marca i kilka dni przed. NHL trade deadline przyniosła wiele ciekawych zmian. Kto wygrał, kto przegrał a kto leczy rany? O tym – ale i nie tylko – w kolejnym ligowym raporcie.

To był deadline bramkarzy

W wielu tegorocznych przewidywaniach bramkarze nie mieli być tymi zawodnikami, na który byłby największy popyt. Tymczasem już przed 5. marca okazało się, że właśnie na tej pozycji dojdzie to kilku najgłośniejszych wymian. Wystarczy powiedzieć, że mieliśmy transfery z udziałem takich nazwisk jak Roberto Luongo (wraca z Canucks do Panthers), Jaroslav Halak (Sabres -> Capitals), Viktor Fasth (Ducks -> Oilers), Ilja Bryzgałow (Oilers -> Wild), Jacob Markstrom (Panthers -> Canucks), Tim Thomas (Panthers -> Stars), Michal Neuvirth (Capitals -> Sabres) czy Reto Berra (Flames -> Avalanche). A na dokładkę można dorzucić przecież pozyskanie Ryana Millera przez St. Louis Blues, ale o tym było już poprzednio.

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=THAZgokGGck’]
Omówienie transferu Luongo wraz z wypowiedziami samego bramkarza i włodarzy obu klubów

Najwięcej mówiło się oczywiście o Roberto Luongo, który w końcu skończył swój nieco bolesny mariaż z Canucks i powrócił na Florydę, gdzie rozegrał pięć świetnych sezonów w latach 2000-2006. Pakiet na niedawną gwiazdę Orek nie był jakoś rozbudowany, bo Vancouver pozyskali Shawna Matthiasa i wspomnianego wcześniej Jacoba Markstroma. W ponownym debiucie Luongo błysnął czystym kontem przeciwko Buffalo Sabres (25 obron). Potem nie było już tak dobrze, gdyż Kanadyjczyk nie ustrzegł Panter od porażki z Bruins, broniąc 37 z 41 strzałów. Odejście Luongo z Canucks kończy w ten sposób bramkarską sagę ekipy z Vancouver. Ciekawie ujął to Tom Gulitti, dziennikarz piszący na co dzień o New Jersey Devils, który stwierdził na Twitterze, że Orki miały w swoich szeregach Luongo i młodszego konkurenta Cory’ego Schneidera (oddany do Devils) a tę rywalizację wygrał… Eddie Lack. To właśnie ten 26-letni Szwed jest teraz bramkarską jedynką kanadyjskiego zespołu. Wbrew pozorom Vancouver będzie mieć jeszcze z niego pociechę, ale strata takiego gola (wideo poniżej) w dosłownie kilka dni po trade deadline nie wyglądała dobrze – szczególnie w stricte pijarowskim wymiarze.

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=oDYR2tjxxuE’]
Znany bardziej z walk niż goli Brian McGrattan pokonuje Eddie’ego Lacka w taki sposób

Z innych bramkarskich historii po zamknięciu okienka transferowego można wspomnieć Jaroslava Halaka, który przecież nie zagrał nawet minuty w Buffalo, ale także Tima Thomasa. Doświadczony już golkiper stał się niespodziewanie numerem jeden w Dallas, po tym jak kontuzji doznał Kari Lehtonen. Zaczął nieźle, bo od wygranej 4-3 nad Wild, choć zagrał tylko 13 minut (6/6).

Krytykowany St. Louis, szansa Gaborika, zaskakujący Canadiens

Tak w skrócie można podsumować trade deadline w przypadku graczy z pola. Oczywiście tych wymian było dużo więcej i jeszcze o kilku wspomnę, ale właśnie nazwiska Martina St. Louis, Mariana Gaborika i Thomasa Vanka (tak to właśnie on trafił do Montrealu) wywołały najwięcej emocji. Sporo negatywnych opinii było w przypadku gracza Tampa Bay Lightning. Wieloletnia ikona i kapitan Bolts postawił klub i menedżera Steve’a Yzermana w bardzo trudnej sytuacji, żądając transferu, ale dodatkowo tylko i wyłącznie do New York Rangers. Trudno do końca stwierdzić, co było przyczyną takiej decyzji, bo trudno żeby powodem był tylko fakt pominięcia St. Louis w pierwszej selekcji do kadry Kanady na Igrzyska w Soczi (menedżerem reprezentacji jest także Yzerman). Ostatecznie gracz Tampa Bay zastąpił w Rosji kontuzjowanego kolegę z klubu Stevena Stamkosa, ale przecież jeszcze niedawno podpisał czteroletni kontrakt na Florydzie i do jego wygaśnięcia było jeszcze trochę czasu. Ostatecznie Yzerman, który w końcu nie musiał godzić się na wymianę, wyciągnął z tego transferu ile mógł – Ryan Callahan oraz 1. runda draftu 2015 i warunkowa druga runda 2014, choć były gracz Strażników pewnie opuści Lightning po sezonie. Co ciekawe St. Louis jeszcze w Nowym Jorku nie błysnął, notując asystę w trzech meczach.

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=TT-UwrDdyJ0′]
Konferencja w sprawie transferu Martina St. Louis

Wielką szansę na „powrót do życia” otrzymał z kolei Marian Gaborik. Gracz, który kiedyś był marzeniem każdej ekipy w lidze był ostatnio marzeniem menedżera Kurtek Jarmo Kekalainena, ale marzenie było związane z oddaniem go gdziekolwiek. Ostatecznie Słowak wylądował w Kings, gdzie gra z Anze Kopitarem w tej niezwykle zbilansowanej drużynie może być dla niego ostatnią szansą w NHL (póki co jeszcze bez punktów). Przyjdzie mu jednak dostosować się do schematu „jednego z wielu”, zamiast tego co było dotychczas czyli „gwiazdy”.

Bardzo pozytywnie na rynku graczy zaskoczyli Montreal Canadiens. Tutejsi pozyskali doświadczonego obrońcę Mike’a Weavera z Florida Panthers i najgorętsze nazwisko trade deadline – Thomasa Vanka z New York Islanders. Dokonali tego nie narażając zespołu na jakieś poważniejsze zmiany w obecnej kadrze, czy też w zapleczu prospektów, gdyż oddali jedynie wybór w drafcie i Sebastiana Collberga.

Z innych wymian warto wspomnieć o przejściu Matta Moulsona do Minnesoty, co powoduje, że Buffalo Sabres nie zyskali praktycznie nic z odejścia wspomnianego wyżej Vanka, choć to o New York Islanders mówi się jako o największych przegranych tegorocznej TD. Ponadto David Legwand trafił do Detroit Red Wings a Ales Hemsky wzmocnił Ottawa Senators i uczynił to dość wymownie notując trzy asysty w debiutanckim meczu z Winnipeg Jets (5-3). Nowy klub znalazł też Lee Stempniak, który zamienił Calgary Flames na Pittburgh Penguins. Swoją drogą Płomienie i ich menedżer Brian Burke też nie wykazali się podczas zamknięcia okienka transferowego, bo w Kanadzie pozostał będący przecież na wylocie Mike Cammalleri. W New Jersey zostaje natomiast Martin Brodeur.

Uhonorowanie legend

Znów było głośno o dwóch swego czasu ikonach ligi. Detroit Red Wings przy okazji spotkania z Colorado Avalanche zastrzegli numer pięć, z którym przez 21 lat grał Nicklas Lidstrom. Szwedzki obrońca zakończył karierę w 2012 roku a przez cały czas swojej przygody w NHL reprezentował tylko barwy Czerwonych Skrzydeł, zdobywając aż czterokrotnie Puchar Stanley’a.

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=ycaI2Oym_G0′]
Pełna relacja z ceremonii zastrzeżenia numeru Lidstroma

Z kolei Dallas Stars zastrzegli liczbę 9, honorując w ten sposób Mike’a Modano i z tym numerem nikt w ekipie z Teksasu już nie zagra. Zobaczcie sam moment podwieszenia bannera pod dachem American Airlines Center:

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=UxG6kgOcZVU’]

W hokejowym skrócie

Z tego wszystkiego w dość szybkim skrócie o tym, co ciekawego działo się na samych hokejowych taflach. Skoro nieco wyżej pisałem o Stars to warto wspomnieć o wygranej numer 600 w trenerskiej karierze Lindy’ego Ruffa, która miała miejsce przeciwko jego byłej ekipie z Buffalo, gdzie zwyciężał 571 razy. W innym meczu Gwiazdy rozgromiły Canucks 6-1 a trzeci raz w sezonie hattrickiem popisał się Tyler Seguin. Okrągły rekord zanotował także Henrik Lundqvist, który 300 zwycięstwo w NHL uczcił w najlepszy możliwy sposób broniąc wszystkie 30 strzałów graczy Detroit Red Wings, co dało mu też 49. czyste konto.

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=0LZIbm_2m6w’]
Lundqvist zamknięty w pułapce a i tak nie stracił gola przeciwko Detroit

Z zespołów będących ostatnio na fali najbardziej na czoło wysuwają się Los Angeles Kings. Mistrzowie ligi z 2012 roku wygrali już osiem spotkań z rzędu, z czego cztery w omawianym okresie. Niepokonani od pięciu pojedynków są St. Louis Blues, gdzie świetnie wpasował się Ryan Miller, a także Boston Bruins. Po cztery wygrane z pięciu ostatnich spotkań mają z kolei Colorado Avalanche a trzy zwycięstwa z czterech gier to wynik San Jose Sharks, Pittsburgh Penguins, Phoenix Coyotes i Toronto Maple Leafs.

Niespodziewany dołek zaliczyli tymczasem Anaheim Ducks, choć dwie z trzech przegranych miały miejsce po dodatkowym czasie gry. Od trzech spotkań nie cieszyli się z wygranej w Winnipeg a aż od pięciu w Tampa Bay, mimo iż do gry powrócił Steve Stamkos. Przełamali się w końcu Nashville Predators, którzy pokonując Senatorów przerwali serię czterech przegranych. Cztery mecze bez wygranej zakończyli także Canucks i Islanders. Ci ostatni uczynili to właśnie na Orkach, z którymi przegrywali już 0-3 a wygrali 7-4, aplikując wszystkie bramki w trzeciej tercji (sorry Eddie Lack).

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=D74CnLCO2ag’]
Skróty meczu Canucks – Islanders