Kto by się tego spodziewał jeszcze kilka miesięcy temu. Przed nami finał marzeń, marzeń włodarzy NHL, którzy od dawna liczyli na finał z udziałem dwóch najbardziej marketingowych miast USA. Po raz drugi w ostatnich dwóch latach do bezpośredniej rywalizacji o Puchar Stanley’a awansowali bowiem Los Angeles Kings a jeszcze szybciej uczynili to prowadzeni przez Henrika Lundqvista New York Rangers.

Król jest tylko jeden. Król Henrik

„King” to przydomek jaki Lundqvist otrzymał już dawno. Nie da się ukryć, że to Szwed jest głównym motorem napędowym tegorocznej przygody Strażników w playoff. W finale Wschodu z Montreal Canadiens jemu – jak i reszcie Rangers – pomogła z pewnością kontuzja Carey’a Price. Z drugiej strony nowojorczycy świetnie zaprezentowali się w dwóch pierwszych wyjazdowym meczach i zasłużenie prowadzili 2:0. Tutejsi jednak nie odpuścili i już w spotkaniu numer trzy w Madison Square Garden zastępca Price’a Dustin Tokarski obronił 35 strzałów a Alex Galchenyuk dał Habs wygraną 3-2 po dogrywce. Wcześniej bohaterem przez chwilę był Chris Kreider, którego gol dał wyrównanie na 29 sekund przed końcem trzeciej tercji.

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=DghZMPofNZw’]
Skróty meczu numer trzy

Kto „od dogrywki wojuje, od dogrywki też czasem ginie”. W czwartym pojedynku ponownie przypomniał o sobie Martin St. Louis, który zdobył swoją szóstą bramkę w playoff, zapewniając trzecie zwycięstwo Rangers. Co ciekawe Strażnicy dwukrotnie obejmowali w tym meczu prowadzenie i za każdym razem goście odrabiali straty. Lundqvist ponownie był w bardzo dobrej formie, notując 27 udanych interwencji i 41. wygraną w karierze w fazie posezonowej. Ten ostatni wyczyn wyrównał osiągnięcie innego wielkiego golkipera ekipy z Nowego Jorku – Mike’a Richtera. Do całości Szwed dorzucił asystę i uczynił to pierwszy raz w swoich występach w playoff.

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=u6qCCdebfJQ’]
Skróty meczu numer cztery

Piąty mecz przyniósł chyba najbardziej zaskakujące rozstrzygnięcie całej serii. Canadiens powrócili do siebie i w meczu, który mógł być dla nich ostatnim w sezonie, wygrali aż 7-4. Co więcej Tutejszym udało się „złamać” golkipera rywali, który po przepuszczeniu czterech goli na 19 strzałów został zmieniony przez Cama Talbota. Oprócz tego hattricka zanotował Rene Bourque, który na swoim koncie miał już osiem bramek na tym etapie rozgrywek. Po stronie Strażników błysnął Chris Kreider, autor gola i trzech asyst.

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=DriqKiMjEZs’]
Skróty meczu numer pięć

Co się nie udało w Montrealu, udało się w Nowym Jorku. W szóstym pojedynku mieliśmy niezwykle dramatyczny mecz, wygrany przez miejscowych 1-0. Lundqvist był bezbłędny (18 obron) a zwycięską bramkę strzelił w drugiej tercji Dominic Moore. Kolejne dobre spotkanie zagrał ponadto Tokarski (31 obron), który mimo, że całkiem udanie zastępował Price’a, to nie był w stanie zaprowadzić Canadiens do finału, choć nikt na to specjalnie nie liczył. W omawianym spotkaniu zagrał już Brandon Prust z Montrealu, który pauzował dwa mecze za atak na Dereka Stepana. Z kolei Rangers wciąż muszą sobie radzić bez zawieszonego na 10 gier Dana Carcillo (naruszenie nietykalności sędziego).

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=bziy6QcoKXc’]
Skróty meczu numer sześć

Trzecia z rzędu siódemka Kings

Jeśli zespół z Los Angeles zdobędzie w tym sezonie Puchar Stanley’a to będzie to porównywalne z ich wyczynem sprzed dwóch lat, kiedy uczynili to po raz pierwszy w historii jako zespół z ósmego miejsca po fazie zasadniczej. Tym razem imponują umiejętnością odrabiania strat i żelaznymi nerwami w decydujących momentach. Najpierw odrobili trzy spotkania straty w rywalizacji z San Jose Sharks, potem wyszli ze stanu 2:3 w serii z Anaheim Ducks, aby w finale Zachodu ponownie po siedmiu grach wygrać – tym razem z obrońcami tytułu Chicago Blackhawks. W tym ostatnim przypadku było już jednak nieco inaczej, bo to Kings roztrwonili przewagę 3-1…

Wcześniej mieliśmy jednak popis Królów na własnym lodzie w meczach numer trzy i cztery. Najpierw gola i dwie asysty miał Jeff Carter a Blackhawks po raz 10 z kolei przegrali pierwszy mecz wyjazdowy w danej serii w playoff. Potem okazało się, że przegrali też i drugi i to aż 2-5. Kings w spotkaniu numer cztery prowadzili już 3-0 po 16 minutach meczu a Marian Gaborik ustrzelił w tym czasie swoją 10. bramkę w tym etapie sezonu. Królowie ponownie pokazali, że niemoc strzelecką maja już za sobą i od czasu gdy przegrywali 0-2 w drugiej tercji drugiego meczu, zdołali strzelić 13 goli w ciągu zaledwie 100 minut.

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=1FtB3jbMPVU’]
Skróty meczu numer trzy

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=7LaRl9tsV64′]
Skróty meczu numer cztery

Piąte spotkanie to powrót Blackhawks, którzy po wielkiej męczarni wygrali 5-4 po dwóch dogrywkach a decydujące trafienie zadał najstarszy na lodzie Michał Handzus (37 lat). Warto też podkreślić cztery asysty Patricka Kane’a, który był bohaterem kolejnego pojedynku. Wtedy zdobył dwie bramki i asystę a jego wkład był najważniejszy w decydujących momentach. To właśnie popularny “Kaner” asystował przy wyrównującym golu Duncana Keitha w połowie trzeciej tercji a potem zapewnił Jastrzębiom wygraną na niespełna cztery minuty przed końcową syreną.

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=bQmMkQzKGNY’]
Skróty meczu numer pięć

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=JpQyCoKbVyI’]
Skróty meczu numer sześć

O wszystkim decydował więc siódmy mecz. Tam Kane robił co mógł, notując dwie asysty a łącznie dziewięć oczek w ostatnich trzech grach, ale szczęście uśmiechnęło się do Kings, którzy po golu Aleca Martineza wygrali w dogrywce 5-4. Asystował mu Justin Williams, który wcześniej też wpisał się na listę strzelców, czym zrównał się z Glennem Andersonem w ilości goli zdobytych w meczach numer siedem. Co więcej, Williams uzbierał już w takich spotkaniach 14 punktów i pobił rekord Douga Gilmoura. Kings wygrali siódmy kolejny mecz w tych playoff, w którym porażka kończyła by ich tegoroczną przygodę. Ponadto ekipa z Los Angeles wyrównała rekord Toronto Maple Leafs (1993) i Colorado Avalanche (2002) rozgrywając maksymalną liczbę spotkań w pierwszych trzech rundach playoff (21), z tą różnicą, że obie wspomniane ekipy odpadły w finałach konferencji. Oprócz tego Królowie jako jedyni wygrywali siódme pojedynki na wyjazdach.

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=s9rEQoe52Sg’]
Skróty meczu numer siedem