To miały być wyjątkowe playoffy i takie z pewnością już są. Aż w trzech seriach o zwycięstwie musiały decydować spotkania numer siedem. W pozostałych pojedynkach było równie dramatycznie i każda z ekip dała z siebie wszystko. Do historii przejdzie jednak wyczyn Los Angeles Kings, których gracze teoretycznie powinni już zażywać wakacji na polu golfowym.

Królewski powrót z zaświatów

Już w ostatnim raporcie wskazywałem na kiepski początek Kings, którzy przegrali dwa pierwsze mecze 3-6 i 2-7. Dodatkowo nie udało im się zmienić obrazu serii na własnym lodowisku i ulegli także w spotkaniu numer trzy, kiedy to Patrick Marleau zdobył swoją czwartą w karierze bramkę w dogrywce (3-4). Po tym meczu chyba nikt nie wierzył, że coś się jeszcze może zmienić w tej rywalizacji (bilans goli 8-17) i nawet nie cieszyło trafienie Jeffa Cartera, który czekał na bramkę w playoff aż 393 minut i 34 sekundy. Szczerze mówiąc sam myślałem, że na tym zakończy się historia tej serii.

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=vFCiYri04Oo’]
Gol Patricka Marleau

Tymczasem Królowie powrócili w iście królewskim stylu. Czwarty mecz to już pewna wygrana 6-3, po dwóch golach Justina Williamsa i Mariana Gaborika. W kolejnym spotkaniu pokazał nam się „stary i dobry” Jonathan Quick, który broniąc wszystkie 30 strzałów po raz czwarty zatrzymał Rekiny w fazie playoff. 2-3, napięcie rośnie, ale nikt się nie spodziewał, że Kings pójdą za ciosem. Tymczasem u siebie Królowie pewnie pokonali rywali 4-1 a znów dwa gole zdobył Justin Williams, a taki sam wyczyn zanotował Anze Kopitar. Quick miał 25 obron i stał się dziewiątym bramkarzem w historii ligi, który doprowadził do siódmego meczu po przegraniu pierwszych trzech. Zespół z Los Angeles był tak w niesamowitym gazie, że w decydującym pojedynku, wygrał 5-1, choć to Sharks jako pierwsi strzelili gola. W ten sposób Kings dołączyli do grona trzech innych ekip, które zdołały odrobić straty z 0-3 i wygrać serię. Dla przypomnienia dodam, że wcześniej byli to Toronto Maple Leafs (1942 rok), New York Islanders (1975) i Philadelphia Flyers (2010) .

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=HnFBJUq2epM’]
Skróty meczu numer siedem

Skoro mowa o powrotach to może trochę mniejszego kalibru, ale z pewnością równie efektowny mieli Chicago Blackhawks. Po przegranych dogrywkach w dwóch pierwszych meczach Jastrzębie wygrały przełomowe spotkanie numer trzy (2-0) a Corey Crawford (34 obrony) zaliczył trzecie czyste konto w swoich playoffowych występach. W dwóch następnych grach fortuna odwróciła się od Nutek, gdyż po zaciekłych bojach przegrywali w dodatkowych czasach gry. Najpierw Patrick Kane, którego postawa wskazała na to, że napastnicy Chicago budzą się ze snu a potem Jonathan Toews. Kapitan Blackhawks trafił także do bramki w meczu numer sześć i był to jego trzeci gol w serii a trzy asysty dorzucił Duncan Keith. Obrońcy mistrzowskiego tytułu wygrali 5-1, przy sporym wparciu Crawforda, autora 35 udanych interwencji. Dla Blues oznaczało to koniec sezonu i sporą refleksję na temat postawy bramkarza Ryana Millera, który był właśnie sprowadzony po to, by wreszcie zaprowadzić Nutki daleko w playoff. Jak widać nie zdał tego egzaminu…

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=vIpxDE8SLYU’]
Zwycięski gol Toewsa w meczu numer pięć

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=C26ZUcJdD48′]
Skróty spotkania numer sześć

Lawina niestraszna Dzikim

Seria Avalanche – Wild budziła nie mniejsze emocje od dwóch opisanych powyżej. Lawina po dość szczęśliwym 2-0 w dwóch pierwszych meczach u siebie, totalnie dała się zdominować w dwóch kolejnych spotkaniach na terenie Wild. Najpierw mieliśmy skromne 1-0 po tym jak dopiero w dogrywce Sjemiona Warłamowa (45 obron) zdołał pokonać Mikael Granlund. Był to dość brutalny mecz, w którym gospodarze zdominowali Avs zarówno ofensywnie, jak i fizycznie. Nie brakowało też ostrych starć a najgorzej ucierpiał Tyson Barrie, który po ataku znanego ligowego rozbójnika Matta Cooke’a doznał kontuzji kolana. Gracz Wild został co prawda wyrzucony z lodowiska a ostatecznie zawieszono go na siedem gier, ale dla defensora Avalanche oznaczało to koniec sezonu. A Cooke’a zobaczymy jeszcze w tych playoff. Z pewnością nawróconego…

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=VI2r_m7LamU’]
Bramka Mikaela Granlunda

W pojedynku nr 4 obraz gry był podobny. Wild rozstrzelali gości 32-12 a ich łączny bilans strzałów w tych dwóch meczach był 78-34. Wspomniane 12 trafień było dla Dzikich rekordem organizacji a kolejny solidny mecz zagrał Darcy Kuemper, który do gola Ryana O’Reilly był niepokonany przez 124 minuty. W kolejnym spotkaniu sytuacja się odwróciła – Avs u siebie znów uratowali sytuację w ostatniej chwili, ale sami byli sobie winni. Przez dwie pierwsze tercje zespół z Denver kontrolował mecz, ale w trzeciej  pozwolił na dwa gole w dość krótkim odstępie czasu. Tutaj udało się uratować jednak sytuację, gdyż na minutę i 14 sekund przed końcem wyrównał P.A. Parenteau a zwycięską bramkę w dogrywce strzelił Nathan MacKinnon, który dorzucił wcześniej dwie asysty.

Szóste spotkanie to świetna trzecia tercja Wild, którzy zdobyli w niej trzy bramki i ostatecznie wygrali 5-2. Na tej wynik zapracował przede wszystkim Zach Parise – autor dwóch goli i asyst a także Granlund (bramka). O wszystkim decydował więc środowy mecz na lodowisku Avalanche. Miejscowi aż czterokrotnie wychodzili na prowadzenie, ale za każdym razem Wild potrafili odrobić straty aż w końcu sami zadali cios, tyle że w dogrywce. Nino Niederreiter strzelił swoją drugą bramkę w meczu a Minnesota wygrała swoją pierwszą serię w playoff od czasu 2003 roku. Trzy asysty zanotował Kyle Brodziak. W barwach Lawiny swój drugi mecz po dłuższej kontuzji zagrał Matt Duchene i łącznie w obu spotkaniach miał także trzy asysty. Warto odnotować świetny posezonowy debiut Nathana MacKinnona (2G, 8A).

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=IdObkVJqhB8′]
Skróty decydującego meczu Avs – Wild

Heroiczna walka Flyers i Blue Jackets

Każdy spodziewał się zaciętej serii Lotników z New York Rangers, ale siedmiu meczów chyba nie. Co prawda powrót do Filadelfii zaczął się od przegranej 1-4, ale potem Flyers podjęli jedyną możliwą w tej sytuacji decyzję, czyli postawili na zmianę w bramce. Kiepskiego Ray’a Emery zastąpił Steve Mason i już w czwartym meczu zanotował pierwszą wygraną w playoff w karierze (37 obron). Po nieudanym kolejnym spotkaniu bramkarz Lotników znów błysnął w Wells Fargo Center, broniąc 34 strzały a hattricka zaliczył Wayne Simmonds. Decydujący pojedynek rozstrzygnęli jednak faworyzowani Rangers. Swoje drugie bramki w tej serii strzelili Daniel Carcillo i Benoit Pouliot a Henrik Lundqvist okazał się pewniejszym ogniwem niż Mason.

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=9OVe6H0ieBc’]
Skróty siódmego meczu Rangers – Flyers

Brawa należą się także Columbus Blue Jackets, którzy w rywalizacji z faworyzowanymi Pittsburgh Penguins przetrwali aż do szóstego meczu. Pojedynek tych ekip raził jednak niefrasobliwością z obu stron. W trzecim spotkaniu Kurtki prowadziły na początku trzeciej tercji 3-1 po golu Cama Atkinsona, by przegrać 3-4, kiedy to Pingwiny zdobyły wszystkie bramki między piątą a siódmą minutą tej odsłony (w odstępie 2 minut i 13 sekund). Dwa dni później taka sytuacja powtórzyła się, tyle że na korzyść Columbus a zwycięstwo zapewnił im w dogrywce Nick Foligno.

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=z53_9gXCuEs’]
Najważniejsze fragmenty 4. spotkania Blue Jackets – Penguins

Potem już nie było aż dramatycznie. Pingwiny wygrały 3-1 w piątym meczu a Siergiej Bobrowski został „zasypany” aż 50 strzałami. Decydujący pojedynek to przebudzenie Jewgienija Małkina, który wcześniej nie zdobył ani jednej bramki. Tym razem Rosjanin zdobył ich aż trzy, ale całe szczęście, że gola dołożył jeszcze świetnie grający Brandon Sutter. Wspominam o tym, bo w trzeciej tercji tradycyjnie nastąpiło odprężenie, a rywale zdołali prawie odrobić straty aplikując trzy bramki. Z takimi wahaniami formy Penguins będzie trudniej przeciwko Rangers w kolejnej rundzie.

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=j8Y7ra5YUzk’]
Mecz nr 6 rywalizacji Pingwinów z Kurtkami

Bruins i Ducks z pewnym awansem, ale…

Na koniec słów kilka o parach Bruins – Red Wings i Ducks – Stars. Niedźwiadki pokazali to, że są faworytem i nie dały w kolejnych meczach żadnych szans Skrzydłom. Świetnie w bramce spisywał się Tuukka Rask a Bruins wygrali serię 4-1. Z kolei Kaczory nieco zaspały dwa wyjazdowe pojedynki numer trzy i cztery. Po wyrównaniu serii w Anaheim szybko się otrząsnęli, wygrywając piąty mecz aż 6-2 a w szóstym bohaterem był Nick Bonino, który zdobył dwie bramki, w tym tę decydującą w dogrywce. Co ciekawe Gwiazdy prowadziły już w tym spotkaniu 3-1 i 4-2, ale jak nie potrafi się w utrzymać takiej przewagi w ostatnich minutach to kosztuje to nawet całą serię.

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=93RDBEvq9ro’]
Skróty meczu numer sześć Stars vs Ducks