W obu konferencjach odbywają się teraz półfinały, które poziomem i dramaturgią wcale nie odbiegają od pierwszej rundy. Najciekawiej jest chyba w rywalizacji Boston Bruins z Montreal Canadiens, ale pojedynek pary Anaheim Ducks – Los Angeles Kings jest równie emocjonujący.

Mały finał Wschodu

Tak można nazwać mecze Niedźwiadków z Tutejszymi, gdyż obie ekipy są aktualnie w lepszej formie od grających w drugim półfinale Rangers i Penguins. Canadiens, którzy odpoczywali i długo czekali na rywala, zaczęli serię z wysokiego C, prowadząc już 2-0 na początku drugiej tercji. Pomimo tego dali się doścignąć gospodarzom, którzy na kolejnego gola Habs (Francis Bouillon) odpowiedzieli trafieniem Johnny Boychuka na dwie minuty przed końcem trzeciej odsłony. W tej tercji Boston zdominował rywali, oddając 14 strzałów na bramkę Carey’a Price, przy sześciu uderzeniach gości. Bramkarz Kanadyjczyków był jednak w świetnej formie, broniąc aż 48 strzałów w tym kilka bardzo groźnych w obu dogrywkach. Ostatecznie sprawę załatwił P.K. Subban, strzelając gola w liczebnej przewadze.

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=uGtQQSptaLQ’]
Skróty spotkania nr 1

W drugim meczu od bramki zaczęli co prawda miejscowi, ale goście świetnie się pokazali w drugiej i na początku trzeciej tercji, obejmując prowadzenie 3-1. Bruins mieli problemy z obronami przewag rywali, kiedy to dwukrotnie Thomas Vanek udanie strącał krążek po strzałach Subbana. Widmo porażki i 0-2 w serii wyraźnie zmobilizowało jednak ekipę z Bostonu, bo końcówka należała już do nich. Bramki strzelali kolejno Dougie Hamilton, Patrice Bergeron, Reilly Smith i Milan Lucic (do pustej). Dwie asysty zanotował z kolei Brad Marchand, który wcześniej popełnił błąd przy jednym z goli Habs.

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=Fqs7u-bdUDk’]
Bruins vs Canadiens. Bitwa nr 2

Co ciekawe seria Bruins – Canadiens to 34. pojedynek tych ekip w playoff. Montreal wygrał 24 z poprzednich 33 rywalizacji, ale to Bruins triumfowali w ostatnich 7 z 11 serii. Warto wspomnieć, że w 2011 roku Niedźwiadki przegrały w pierwszej rundzie dwa mecze u siebie z Habs, aby wygrać potem serię po siedmiu spotkaniach a w ostateczności zdobyć Puchar Stanley’a.

Penguins z 0-1 na 2-1

W pierwszym spotkaniu tej serii lepiej rozpoczęli Strażnicy, którzy po golach Benoit Pouliot i Brada Richardsa prowadzili 2-0 po pierwszej tercji. Odpowiedź Pingwinów przyszła w drugiej tercji, kiedy to straty zostały całkowicie odrobione a przy bramce Jamesa Neala błąd popełnił Henrik Lundqvist (34 obrony w meczu). W dogrywce już po trzech minutach Marca-Andre Fleury’ego pokonał Derick Brassard i było to podsumowanie dobrej gry formacji Pouliot -Brassard – Mats Zuccarello, którzy wypracowali dwie bramki a sezonie zasadniczym uzbierali 14 oczek w czterech grach z Penguins. Warto podkreślić, że było to 12. z rzędu spotkanie w fazie posezonowej bez bramki dla Sidney’a Crosby.

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=ZdmbZ1HECMY’]
Skróty pierwszego meczu Penguins – Rangers

W drugim pojedynku mieliśmy już pewne zwycięstwo Pingwinów. Swoją drugą w tych playoff a 15. w karierze bramkę zdobył Kris Letang, czym wyrównał rekord innego defensora Penguins Larry Murphy’ego. Rangers znów polegli w przewadze, nie wykorzystując żadnej z czterech okazji a łącznie ich ostatni bilans to zero goli na 29 okresów w powerplay.

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=iCN9i6DM7mI’]
Skróty drugiego pojedynku Penguins – Rangers

Trzeci mecz pokazał, że być może z Pingwinami wcale nie jest tak źle. No bo jeżeli krytykowany w pierwszej rundzie Fleury notuje 35 obron i drugie z rzędu czyste konto (pierwszy taki przypadek w historii organizacji) a gola w końcu zdobywa Crosby, to co będzie jeżeli te oba ważne ogniwa podtrzymają ten przebłysk formy? Problemy mają za to w Nowym Jorku, bo Rangers nie zdołali strzelić bramki pomimo ogromnej różnicy w strzałach (35-13) a co warto dodać po raz pierwszy od 1937 roku zanotowali dwa kolejne mecze bez gola.

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=gZgx44kjX98′]
Trzecia odsłona tej rywalizacji

Dzicy znów zaczęli słabiej

Rewelacyjni przeciwko Colorado Avalanche Minnesota Wild ponownie zaczęli serię od stanu 0-2. Co ciekawe Dzicy nie wyglądali na wielce zmęczonych długą serią z Lawiną i w wielu fragmentach oby pojedynków dzielnie walczyli, ale ostatecznie to Blackhawks pewnie wygrali oba mecze, odpowiednio 5-2 i 4-1. W pierwszym spotkaniu świetnie funkcjonował powerplay ciągle panujących Mistrzów NHL, którzy po golach Bryana Bickella i Mariana Hossy prowadzili 2-0, po to aby roztrwonić tę przewagę na początku trzeciej tercji, kiedy to m.in. swoją trzecią bramkę na tym etapie sezonu zdobył Kyle Brodziak. To było jednak wszystko na co było stać Wild w tym meczu, gdyż w odpowiedzi dwa gole zaaplikował Patrick Kane i było po spotkaniu. Pod nieobecność kontuzjowanego bramkarza Darcy Kuempera bardzo przeciętny występ zaliczył Ilja Bryzgałow (17/21).

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=JGdzIAVTLCA’]
Blackhawks – Wild (mecz 1)

W kolejnym pojedynku przypomniał o sobie Brandon Saad, który zdobył dwa pierwsze gole w tegorocznej fazie posezonowej. Oprócz niego trafiali Jonathan Toews i Bryan Bickell (plus dwie asysty) a Wild odpowiedzieli jedynie golem Cody McCormicka, który zdobył bramkę w playoff (drugą w karierze) pierwszy raz od trzech lat. Dla Jastrzębi było to szóste kolejne zwycięstwo a piąte w swojej hali w etapie posezonowym. United Center to mocna twierdza Blackhawks, którzy w ciągu ostatnich dwóch lat zanotowali tutaj bilans w playoff na poziomie 16-2.

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=yaVWVUU-XBs’]
Blackhawks – Wild (mecz 2)

Kings na mistrza?

Nic bardziej nie hartuje zespołu niż trudne sytuacje w playoff. Los Angeles Kings wyszli ze stanu 0-3 w serii z San Jose Sharks a obecnie świetnie radzą sobie przeciwko Anaheim Ducks, prowadząc 2-0 po dwóch spotkaniach na lodowisku rywala. W pierwszym meczu bliżej wygranej były jednak Kaczory, dla których w końcu trafił Teemu Selanne, ale Królowie mają w swoich szeregach Mariana Gaborika. Słowak, który rozgrywa bardzo dobre playoff asystował przy pierwszej bramce Aleca Martineza a potem wyrównał stan meczu na siedem sekund przed końcem spotkania. Jakby tego było mało w dogrywce to także Gaborik rozstrzygnął o wyniku a sporo dorzucił  bardzo pewny w bramce Jonathan Quick (33 obrony).

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=t2-_oTjfjek’]
Ducks – Kings. Pierwsze spotkanie

Drugie podejście to 3-1 dla Los Angeles po golach (oczywiście!) Gabrorika, który w tej fazie posezonowej trafił po raz szósty, a ponadto bramki dorzucili Martinez i Dwight King. Quick ponownie dał olbrzymie wsparcie w postaci 36 udanych interwencji, ale Kings znów pokazali świetną grę w obronie, co tym bardziej warte odnotowania bez dwójki czołowych (kontuzjowanych) defensorów – Robyna Regehra i Willie Mitchella.

[youtuber youtube=’http://www.youtube.com/watch?v=BkTURa9j_o8′]
Ducks – Kings. Drugie spotkanie