Przed rozpoczęciem tego sezonu, praktycznie wiadomo było kto zagra w półfinałach Topligi. Jedyną niewiadomą pozostawał układ par w play-off. Choć szczerze mówiąc większość osób stawiała na dokładnie takie pary jak mamy obecnie.

I cóż – nie zawiedli się. Każda z drużyn zrobiła to co miała zrobić i ostatecznie zameldowała się w półfinale. W pierwszym Pantery zagrają z Eagles. Podejrzewam, że scenariusz tego meczu będzie bardzo podobny do ubiegłorocznego – czyli wysokie i komfortowe zwycięstwo gospodarzy. W Eagles trwa potężna przebudowa, na dobrą sprawę wszystkiego. Od trenerów i zawodników począwszy, a na sprawach organizacyjnych skończywszy i nie wszystko działa tak jak powinno. Dowodów nie trzeba daleko szukać – pierwszy mecz z Lowlanders i… nie zgłoszenie połowy linii ofensywnej oraz importów. Jak to się skończyło wszyscy wiemy. Porażką, która ustawiła cały sezon.

Orły przed sezonem sprowadziły wielu nowych zawodników, którzy obecnie wchodzą do drużyny i tak naprawdę dopiero się uczą gry wśród najlepszych. Nie mówię oczywiście o starych wyjadaczach jak Karol Żak czy Tomek Ochnio, bo oni od razu wnieśli dużo jakości do gry Orłów. Chodzi mi natomiast o nowych zawodników, którzy weszli do zespołu z drużyny B z juniorów czy też przyszli z klubów z niższych lig. Na pewno jeszcze dużo pracy przed nimi. Choć o takich zawodnikach jak Pamulak, Grudzień czy Brodzki może za jakiś czas być głośno.

Eagles wiadomo, są w trakcie przebudowy, a w trakcie przeprowadzania tak dużych zmian w organizacji bardzo trudno już na początku drogi osiągać spektakularne sukcesy. Orłom udało utrzymać się w czołówce. Co prawda oddali swoje trzecie miejsce Lowlanders, ale mam wrażenie, że nie powiedzieli ostatniego słowa i w kolejnych sezonach będą chcieli powrócić do walki o mistrzostwo. Teraz jeszcze na to za wcześnie.

Z kolei u Panthers wszystko działa jak w doskonale naoliwionej maszynie. Dysponują szerokim składem, mają wartościowych zmienników praktycznie na każdej pozycji, w drużynie roi się aż od reprezentantów Polski. Do tego kontynuują współpracę z trenerami z poprzedniego sezonu. I jakie przynosi to efekty wszyscy wiemy. Choć największa zmiana moim zdaniem zaszła w ich głowach. Mam wrażenie, że wreszcie „dorośli”, że dwa przegrane SuperFinały i tegoroczna porażka z Seahawks to był dla nich nie tylko kubeł zimnej wody na głowy, ale wręcz, że była to kąpiel w górskiej rzece tuż po roztopach. Jestem przekonany, że psychicznie są dużo silniejsi niż w poprzednich latach, kiedy decydujące mecze przegrywali w głowach. Natomiast o samej grze i jej poziomie nie muszę chyba wspominać. Wszyscy interesujący się futbolem wiedzą jak niszczycielską siłą dysponują Panthers w każdym aspekcie gry. Byłoby dla mnie ogromnym zaskoczeniem gdyby Eagles nawiązali choć równorzędną walkę z Panterami, nie mówiąc już o zwycięstwie.

Dlatego też spodziewam się łatwego zwycięstwa gospodarzy. Choć sam doskonale pamiętam półfinał w 2013 roku Devils – Eagles, w którym wrocławianie byli murowanym faworytem, a jednak to warszawianie po ostatnim gwizdku mogli cieszyć się z awansu. Jednak w tym roku nie przewiduję tak zaskakującego obrotu spraw i to zapewne Panthers po raz trzeci z rzędu powalczą o tytuł.

Zdjęcie tytułowe: Sławek Boczkowski/Slaweg – Foto
Zapraszam do polubienia fanpage Slaweg – Foto – znajdziecie tam mnóstwo futbolowych zdjęć.