Golden State Warriors nie będą mogli skorzystać z pomocy Draymonda Greena w piątym meczu finału NBA z Cleveland Cavaliers. I jest to spora szansa dla LeBrona i kolegów.

Zespół Warriors dzieli od drugiego z kolei tytułu mistrzowskiego zaledwie jedna wygrana, ale wykonanie tego ostatniego kroku może przyjść kalifornijskiej drużynie najtrudniej. Okazuje się, że w piątym starciu broniący mistrzostwa zespół zagra bez jednego z podstawowych graczy, Draymonda Greena.

Silny skrzydłowy został zawieszony na zbliżające się spotkanie ze względu na niesportowe zachowanie (flagrant foul), jakiego dopuścił się wobec LeBrona Jamesa w niedawnym meczu w Cleveland.

Warriors wygrali to spotkanie wynikiem 97:108, ale fetę popsuło im zachowanie Greena, który upadając na parkiet po starciu z Jamesem, celowo uderzył zawodnika rywali w krocze. W wyniku postępowania dyscyplinarnego, Green został zawieszony na zbliżające się spotkanie.

https://www.youtube.com/watch?v=GjBlwsJk_a0

Klub Warriors nie oprotestował decyzji NBA, jednak trener Steve Kerr nie ukrywał, że w związku z zawieszenie Greena czeka do trudna decyzja kadrowa – Green pozostanie na liście aktywych graczy, ale z powodu zawieszenia jeden z pozostałych graczy znajdzie się poza składem.

Zawieszenie jest wynikiem sumy wszystkich dotychczasowych incydentów z udziałem Greena. W trakcie playoffów, skrzydłowy był dwukrotnie karany za podobne zachowania, w tym za kopnięcie w krocze zawodnika Oklahoma City Thunder Stevena Adamsa: http://sport.dziennik.pl/koszykowka/artykuly/521460,liga-nba-green-kopnal-rywala-w-krocze-thunder-rozbili-warriors.html

Mimo braku ważnego ogniwa, jak zapewnia lider Warriors Stephen Curry, zawieszenie Greena nie wpłynie negatywnie na nastawienie drużyny, która w dodatku ma szansę na zaklepanie mistrzostwa na swoim terenie.

„Wyjdziemy na parkiet pewni swego, tak samo, jak robiliśmy z Draymondem w składzie. Wiemy, o co teraz gramy, tylko to się liczy. Liczymy, że to będzie dla nas udany wieczór. Chcemy się zatroszczyć o każdy szczegół. Każdy z nas indywidualnie staje na wysokości zadania i daje z siebie wszystko, aby osiągnąć wygraną”, powiedział urzędujący MVP.

Jak stwierdził z kolei trener Cavaliers Tyronn Lue, brak Greena wcale nie musi być dla jego podopiecznych znaczącym ułatwieniem, bowiem wygrana będzie w dalszym ciągu wymagać walki na najwyższym poziomie.

„Green jest sercem i duszą ich drużyny, ale nadal musimy z nimi walczyć. Jego zawieszenie wcale nie oznacza dla nas automatycznie wygranej. Musimy o to powalczyć i zgarnąć nadchodzący mecz. To dla nich cios, ale ciągle czeka nas trudna walka”, oświadczył.

Dla Cavaliers jest to doskonała okazja na zbliżenie się do Warriors na 2-3 w finałowej rywalizacji, co wymusiłoby także rozegranie szóstego spotkania w Cleveland. Powinno na tym szczególnie zależeć 31-letniemu Jamesowi, dla którego ‚mistrzowskie okienko’ może się wkrótce zamknąć.

Po powrocie do Cleveland, James złożył miejscowym kibicom obietnicę zdobycia tytułu mistrzowskiego. Zeszłoroczna próba okazała się niewypałem, a w finale lepsi okazali się Warriors.

LeBron i spółka nie chcą powtórki z historii, jednak wszyscy zdają sobie sprawę, że mimo osłabienia rywale nadal są groźni, mogąc liczyć na bardzo skuteczną ławkę rezerwowych.

„Zdajemy sobie sprawę z tego, że oni nadal są groźni, bez względu na, kto jest w ich składzie. Oni wszyscy doskonale ze sobą współpracują”, stwierdził James.

Piąty mecz finału NBA odbędzie się we wtorek o 02:00 czasu polskiego. Cavaliers w dalszym ciągu znajdują się na krawędzi, ale inspiracją dla nich może być wygrana w trzecim meczu serii: http://extra.bet365.com/news/pl/Koszykowka/nba-odrodzenie-cavaliers

Jeśli tej inspiracji nie odnajdą, to prawdopodobne jest, że Warriors staną się siódmym zespołem w historii rozgrywek, który z powodzeniem wybronił tytuł mistrzowski.

Autorem artykułu jest Dominik Aleksander