Eagles po niezbyt udanych poprzednich sezonach z nadziejami oczekują zbliżających się rozgrywek… jednak nic nie zapowiada tego, aby postawa Orłów i ich miejsce w lidze mogły się poprawić.

Plac budowy… znowu

Ten rok po raz kolejny będzie w ekipie z Warszawy stał pod znakiem budowania zespołu. Kręgosłup drużyny co prawda istnieje, ale Karol Żak, Konrad Paszkiewicz, Daniel Tarnawski, Tomek Ochnio czy Antek Omondi to zdecydowanie za mało aby realnie myśleć o mistrzostwie. Orłom brakuje głębokiego składu i są tego świadomi. W tym roku do drużyny dołączy wielu juniorów, którzy zdobędą cenne doświadczenie, ale to zaprocentuje dopiero za kilka lat.

Obecnie Eagles pod kątem składu wyglądają solidnie ale nie rewelacyjnie. Moim zdaniem będzie im bardzo trudno walczyć o coś więcej niż tylko faza play-off. I nie jest wcale powiedziane, że sztuka ta im się uda, bowiem konkurencja w Toplidze znacznie się zwiększyła. W poprzednim sezonie skład półfinałowej czwórki był pewny, w tym roku już tak nie będzie. I bardzo jestem ciekaw pierwszego meczu jaki Eagles rozegrają z Falcons.

Zmiany, zmiany, zmiany

W nowym sezonie Eagles postawili na polskiego rozgrywającego i po raz pierwszy od kilku lat sprowadzili running backa z USA. Dotychczas imporci grali głównie jako rozgrywający i skrzydłowi. Jednak w ubiegłym roku najgroźniejszą bronią warszawian były właśnie biegi, a ich autorem był Andre Whyte. Być może to spowodowało, że Orły postanowiły zmienić taktykę jeśli chodzi o sprowadzanie zagranicznych zawodników.

Rozmowa z Markiem Włodarczykiem

Właśnie o zmiany, oczekwiania i przyszłość Orłów zapytałem Członka Zarządu Eagles – Marka Włodarczyka.

Radek Gołąb: Jakie transfery polskich zawodników przeprowadziliście? Głównie było głośno o odejściach graczy z Eagles.
Marek Włodarczyk:
Cały czas przygotowujemy się do sezonu pod kątem składu. Nasze polskie wzmocnienia to przede wszystkim powroty doświadczonych zawodników ale cały czas sondujemy rynek i rozpatrujemy zgłoszenia futbolistów, którzy chcą do nas dołączyć. Przyjdzie do nas jeszcze kilku graczy, głównie z kierunku północno-wschodniego ale szczegóły ujawnimy we własnym zakresie.

R.G.: Jak zmiany w przepisach wpłynęły na Wasze decyzje do co importów? Na jakich pozycjach potrzebowaliście wzmocnień?
M.W.: Zmiany dotyczące zawodników zagranicznych są dla nas korzystne. W przeciwieństwie do kilku rywali nie musieliśmy się zastanawiać nad tym czy rekrutować quarterbacka czy running backa. Dysponując najlepszym polskim rozgrywającym mogliśmy zabezpieczyć grę biegowa zawodnikiem z USA. Dużo istotniejsza jest natomiast zmiana dotycząca zagranicznych zawodników którzy uczyli się futbolu w Polsce i tu można spodziewać się w PLFA ciekawych manewrów.

R.G.: Po decyzjach transferowych widać, że zdecydowaliście, że pierwszym rozgrywającym będzie Karol Żak…
M.W.: Tak. Gra Karola w tym roku jest ważna nie tylko dla naszego klubu ale i dla reprezentacji, która zagra w The World Games. Naszym zadaniem jest utrzymanie go w dobrej formie i zdrowiu do lipca. Jeśli chodzi o pozycję rozgrywającego to czujemy się swobodnie. Poza Karolem mamy dwóch rezerwowych, którzy poradzą sobie z wzięciem ciężaru gry na swoje barki oraz zdolnego chłopaka wychodzącego z wieku juniorskiego. Pod kątem strategii zarządzania zawodnikami na tej pozycji wszystko jest w najlepszym porządku.

R.G.: Wydaje się, że w tym roku Wasza gra w ataku to będzie duża doza improwizacji. W Eagles nie zostało wielu klasowych skrzydłowych – poza doświadczonym Tomkiem Ochnio oraz Michałem Śpiczko, który ma świetne warunki próżno szukać zawodników, którzy mogą decydować o sile drużyny. Podobnie jeśli chodzi o running backów. Czy może jednak czymś zaskoczycie?
M.W.: Przede wszystkim tym że nie oprzemy ataku na Michale ani Tomku. Obaj będą brali udział w działaniach drużyny w zakresie, który im odpowiada ale mają w tym roku inne priorytety niż futbol. Mamy sporo doświadczonych i dobrych skrzydłowych w klubie a poza tym liczymy, że spora rolę odegra Olek Kawiarowski, chyba najzdolniejszych młody skrzydłowy w kraju.

R.G.: Jak zamierzacie uzupełnić braki w defensywie szczególnie wśród DB’s? W ubiegłym roku w trzeciej linii obrony występowało dwóch zagranicznych zawodników. W tym sezonie nie będzie takiej możliwości a dodatkowo straciliście na rzecz Dukes reprezentanta Polski – Macieja Walendzika.
M.W.:  Zmieniamy praktycznie całkowicie nasz dotychczasowy system obronny, a rotacje w trzeciej linii będą tylko pochodną tej zmiany. Na pewno dobrych i utalentowanych DB’s nam nie brakuje. Do polskich zawodników dołączył nasz nowy amerykański kolega, który z pozycji safety będzie dyrygował formacją. Duży ciężar spocznie na Antku Omondim i Filipie Szczęskim, który chce w końcu pokazać sto procent swoich możliwości. Musimy odrobinę popracować nad wartościowymi zmiennikami, ale spokojnie damy sobie z tym radę.

R.G.: Jak w tym roku będzie wyglądał sztab trenerski?
M.W.: Panowie są przystojni, dobrze ubrani i ładnie pachną – nic tylko ich podziwiać. Nowi trenerzy Eagles mają na swoim koncie duże doświadczenie oraz wiele sukcesów odniesionych w ligach europejskich. Przede wszystkim jednak wychodzą do nas jako do klubu z pozycji partnera, a nie alfy i omegi światowego futbolu. Tak, trzeba posypać głowę popiołem i przyznać się, że poprzedni sztab był strzałem w stopę. Ulegliśmy ich marketingowi i przedstawieniu siebie jako niepokonanego zespołu, którego nic nie poróżni. Prawda jest jednak taka jaką widać w tym roku, jeden z trenerów poprowadzi obronę Rhinos, drugi o mało co nie wylądował w Seahawks, a o pozostałych nawet PLFA II się nie upominało. Mamy dużo wiary w obecnych trenerów, a poziom komunikacji i profesjonalizmu bardzo dobrze rokuje na długofalową współpracę.

R.G.: Jak oceniacie swoje szanse w nadchodzącym sezonie? Wygląda na to, że dla Eagles będzie to kolejny ciężki rok, bo drużyna wygląda jak jeden wielki plac budowy. Czy realnie patrząc, coś więcej niż faza play-off wydaje się być w Waszym zasięgu?
M.W.: Drużyna faktycznie nie może się pozbierać od czasu odejścia wielu wartościowych zawodników kilka lat temu. O klasie naszych emerytów niech świadczy fakt, że dwa lata z rzędu bez treningów wygrali PLFA8. Kilku z nich chcieliśmy ściągnąć do klubu – rozmowy trwają. Równie niekorzystny jest fakt, że najgroźniejszą lokalną konkurencję wyhodowaliśmy sobie na własnej piersi. Jednakże tak, jak mówimy to od pierwszego sezonu PLFA – Eagles zawsze grają o mistrzostwo. Trzon, na którym możemy budować klub jest solidny – rozgrywający, linia ofensywna i defensywna. To na nich będzie spoczywał ciężar gry i oni ten ciężar udźwigną. Nowi trenerzy dostosowali plan i system gry do naszych możliwości a nie obiecywali gruszek na wierzbie. Mamy bardzo dobrych juniorów, których dzięki nowym przepisom będziemy intensywniej wprowadzać do składu. Zmiana regulaminu PLFA działa na naszą korzyść, bo niektórzy nasi ważni rywale nie wychowywali przez lata rozgrywających i running backów i są w… niezbyt ciekawym miejscu. Straciliśmy kilku dobrych graczy, ale nie ma ludzi niezastąpionych i na każdej pozycji mamy głębię wystarczającą by przy odpowiedniej koncentracji, motywacji, odrobinie szczęścia oraz zdrowiu kluczowych zawodników, spokojnie dostać się do finału. A tam – historia PLFA niejednokrotnie pokazywała. że wszystko może się zdarzyć.