XI SuperFinał jest już historią. Tytuł tego podsumowania jest nie tylko stwierdzeniem faktu, ale także opisem tego jak wczoraj wyglądała gra drużyny z Wrocławia. Panthers zagrali fenomenalny mecz. Moim zdaniem był to ich najlepszy występ w tym roku.

W dwóch poprzednich finałach z dyspozycją dnia Pantery miały problem za to Seahawks idealnie odnajdowali się w najważniejszych meczach sezonu. W tym roku było zupełnie inaczej. Na konferencji prasowej po meczu Maciej Cetnerowski sam przyznał, że ofensywa Jastrzębi nie radziła sobie z obroną Panter, co gorsza nie zdobywała nawet pierwszych prób, przez co defensywa gdynian praktycznie cały czas przebywała na boisku i w końcu zeszło z nich powietrze. Tak nie da się wygrać meczu. A już na pewno nie z Panthers.

Wielkie słowa uznania należą się za to obronie Panter – byłem, i ciągle jestem, pod wrażeniem tego co zaprezentowali w finałowym spotkaniu, a szczególnie linia defensywna. Już w pierwszych akcjach meczu trójka w składzie Robert Rosołek, Szymon Adamczyk, Adrian Brudny pokazała, że to będzie ich mecz. Jak dla mnie MVP defensywy SuperFinału pomiędzy siebie powinni podzielić właśnie Ci trzej zawodnicy, aczkolwiek nie mam nic przeciwko temu, że nagrodę otrzymał właśnie Adrian, bo zagrał naprawdę rewelacyjny mecz – nie wiem czy nie najlepszy w swojej dotychczasowej karierze. W sumie to cała defensywa Panthers zagrała świetne zawody – bez wyjątku. Nie było słabego punktu. Każdy zawodnik, który pojawiał się na boisku „robił swoją robotę”.

Panthers Wroclaw Mistrz Polski 2016

Panthers Wroclaw Mistrz Polski 2016

Jednak nadużyciem byłoby powiedzenie, że to defensywa wygrała ten mecz. Atak Panter we wczorajszym meczu pokazał pełnię swoich niszczycielskich możliwości. Skrzydłowi, którzy przez cały sezon grali powiedzmy poprawnie, wczoraj… błyszczeli. Pierwsze trzy przyłożenia to po kolei Tomek Dziedzic, Patryk Matkowski i Wiktor Zięba, który tymi punktami zrobił sobie chyba najlepszy prezent urodzinowy. Klasę pokazali Steven White i Rickey Stevens, którzy zrobili to czego się od nich oczekiwało. Linia ofensywna dawała mnóstwo czasu rozgrywającemu, a przy biegach otwierała dziury, którymi spokojnie mogłaby przejechać kolumna czołgów. Naprawdę Panthers nie mieli słabych punktów.

Mam wrażenie, że czegokolwiek nie spróbowaliby Seahawks, to Panthers byliby na to przygotowani i potrafiliby odpowiednio przeciwstawić się Jastrzębiom. Inna sprawa, że Terrance Owens zagrał wczoraj fatalnie. To nie był ten sam zawodnik, który w końcówkach meczów prowadził Seahawks do zwycięstw nad Lowlanders i Eagles. Na konferencji pomeczowej Maciej Cetnerowski przyznał, że we wczorajszym meczu w ogóle Jastrzębiom niewiele wychodziło i trudno się z tym nie zgodzić.

Panthers, XI SuperFinał wygrali zasłużenie, byli zdecydowanie lepsi. Wreszcie po trzech latach doczekali się upragnionego tytułu. Teraz kolejnym krokiem dla nich będzie turniej finałowy Final Four, w którym wydaje się, że mają realną szansę na awans do finału, a tam… choć może nie wybiegajmy aż tak daleko w przyszłość.