Czwartkowe mecze w ramach Thanksgiving Day dały solidnie zarobić. Wszystkie 3 typy trafione. Sezon jest krótki, więc idziemy za ciosem z kolejnymi typami.

San Diego Chargers @ Houston Texans
Typ: Houston Texans ML @ 2.210
Typ: Houston Texans +3 @ 1.819

Pierwszym meczem na który zwróciłem uwagę jest pojedynek Houston Texans z San Diego Chargers. W tym sezonie stawiałem głównie przeciwko Texans, ale w tym przypadku przeczuwam ich domową wygraną.

Texans wracają do gry po ubiegłotygodniowym starciu z Oakland, które odbyło się w Mexico City. Swoje pieniądze położyłem wtedy na ekipę Raiders, ale do samego końca denerwowałem się o rozstrzygnięcie. Drużyna z Houston zaprezentowała się dużo lepiej niż można było się spodziewać. Przez długi czas prowadzili 20-13 i równie dobrze mogli ten mecz wygrać. Raidersom wyszło kilka „grubszych” zagrań i ostatecznie wyrwali zwycięstwo z rąk Teksańczyków. Trzeba też wspomnieć o błędzie sędziów, którzy odebrali Hopkinsowi prawidłowo zdobyty TD. Według nich receiver Houston stanął na linii i zatrzymali akcję. Powtórki pokazały jednak, że Hopkins utrzymał się w boisku, a gwizdki kosztowały go i jego drużynę touchdowna. W grze nie pomagali też kibice, którzy laserem oślepiali Osweilera. Konkluzja jest więc taka, że Texans w Meksyku rozegrali naprawdę niezły mecz. Mimo przegranej, Houston Texans nadal są liderem dywizji AFC South, co na chwilę obecną daje im playoffy. Mecz przeciwko San Diego jest więc bardzo ważny i po prostu trzeba go wygrać. W czwartek opisując drużynę z Detroit wspomniałem, że jest to ekipa o dwóch twarzach – domowej i wyjazdowej. Podobnie jest właśnie z Texans. W tym sezonie na swoim stadionie NRG Stadium rozegrali pięć meczów i wszystkie z nich wygrali. Znajome cztery ściany i własna widownia (tym razem nie oślepiająca laserem) nieźle wpływa na grę tej drużyny. Martwić można się kontuzjami, które wykluczają kilku ważnych zawodników, ale ostatecznie nie jest aż tak źle. Nie ma co prawda JJ Watta, ale jest bardzo groźny i zdolny do gry Jadeveon Clowney. W formacji ofensywnej jest C.J Fiedorowicz, jeden z ulubionych targetów Osweilera, który był questionable, ale dziś wiadomo, że przeciwko Chargers zagra.

Nie lubię stawiać przeciwko Chargers, bo to zawsze groźna drużyna z niezłym quarterbackiem. Ten sezon jest dla nich trochę pechowy, bo wszystkie przegrane były minimalne, ale pechem nie można tłumaczyć słabego sezonu. Z bilansem 4-6 zajmują ostatnią pozycję w AFC West i ich szanse na playoffy są praktycznie zerowe. Wyżej są bowiem Broncos, Chiefs i Raiders, którzy mają odpowiednio 7, 7 i 8 wygranych. Ciężko spodziewać się szaleńczego pościgu w końcówce sezonu. W zeszłym tygodniu Chargers „ładowali” akumulatory podczas bye-weeku, a wcześniej przegrali na własnym stadionie z Dolphins. Rivers „uraczył” swoich kibiców czterema interceptions, w niektórych momentach nie potrafiąc zachować zimnej krwi. Frustracja kolejnym sezonem bez playoffów narasta i myślę, że w jutrzejszym meczu również „stać” go na kilka strat.

Nastroje i perspektywy w obu klubach dość mocno się różnią. Texans grają na swoim stadionie-twierdzy o odskoczenie od reszty stawki w dywizji i budowanie bilansu, który da im bye w 1. rundzie playoffs. Przed tygodniem zaprezentowali się naprawdę dobrze. Jeśli chodzi o gości z San Diego, nie są drużyną słabą, ale nadzieje na osiągnięcie w tym sezonie czegoś większego są już niewielkie. Motywacja będzie zatem po stronie gospodarzy. Liczę, że to oni dołożą kolejne domowe zwycięstwo do swojego bilansu.

Arizona Cardinals @ Atlanta Falcons
Typ: Atlanta Falcons ML @ 1.434
Typ: Atlanta Falcons -4 @ 1.781

Bardzo ciekawy mecz zapowiada się w Atlancie. W Georgia Dome Falcons zmierzą się z Arizoną Cardinals. Będzie to starcie najlepszej ofensywy w lidze z najlepszą obroną ligi. Mawia się, że mistrzostwa wygrywa się obroną i jest w tym dużo prawdy. Nie wydaje mi się jednak, aby miało to przełożenie na jutrzejszy mecz. Kurs może nie powala na kolana, ale uważam, że zwycięstwo zostanie w Atlancie.

Falcons po dwóch wyjazdach i bye-weeku wracają do siebie na dwa kolejne spotkania. Aktualnie z bilansem 6-4 liderują dywizji NFC South i są na świetnej drodze, aby pierwszy raz od 3 lat znaleźć się w playoffach. Rywale z dywizji nie zamierzają jednak ułatwiać Falconsom sprawy i gonią jak wściekłe psy. Buccaneers mają bowiem jeden mecz straty, a Saints i Panthers dwa. Końcówka sezonu jest więc bardzo ważna dla drużyny trenera Quinna. W Atlancie zbudowano ekipę, która grając swój high-powered offense lideruje w wielu wskaźnikach i statystykach formacji ofensywnych. 1. miejsce w ilości zdobywanych punktów, 1. miejsce w ilości jardów na podanie, 1. miejsce w ilości jardów na zagranie, 1. miejsce w ilości zdobytych TD w tym sezonie i w końcu 3. miejsce w średniej ilości zdobywanych jardów na mecz. Mózgiem i liderem ofensywy Falcons jest weteran Matt Ryan, który gra niezły sezon. Zdrowy i dostępny jest jeden z najlepszych receiverów w lidze, Julio Jones, który odebrał podania na 1105 jardów, co daje mu pierwszą, a jakże, pozycję w lidze. Jest również Devonta Freeman, który także ma duży wpływ na świetną grę Falcons w ataku. Gorzej wygląda sprawa defensywy. Przy tej formacji jest jeszcze dużo pracy. Drużyna traci dużo punktów, ale zdobywa jeszcze więcej, co przekłada się na zwycięstwa. Tak w prostych słowach można opisać sposób gry drużyny z Atlanty.

Po drugiej stronie barykady staje Arizona Cardinals ze swoją świetną obroną, która lideruje NFL w ilości oddawanych jardów. Czy to oznacza, że mogą zatrzymać rozpędzoną ofensywę Falcons i w ten sposób wygrać niedzielny mecz? Nie sądzę. Świetne wskaźniki obrony Arizona zbudowała we wcześniej fazie sezonu. Wygrana nad Buccaneers 40-7, nad Jets 28-3 czy remis 6-6 z Seahawks. Wszystkie te mecze łączy fakt, że Cards zatrzymali rywali na małej ilości punktów. Ale to było w październiku. W listopadzie, czyli obecnie, gra Arizony nie wygląda już tak imponująco. Przed tygodniem przegrali bowiem w Minnesocie 24-30, co swoją drogą skończyło się hospitalizacją trenera Ariansa. Tydzień wcześniej była wygrana, ale nad słabymi 49ers i to tylko różnicą trzech punktów, 23-20. W 9. tygodniu rozgrywek Cards mieli bye-week. W 8. kolejce znów przegrana – tym razem z Panthers, 20-30. Wnioski są więc takie, że Arizona gra obecnie dużo gorzej niż na początku sezonu. Właściwie, gdy przejrzymy się bliżej wynikom drużyny Ariansa, zobaczymy, że 4 zwycięstwa udało się zdobyć dzięki wygranym nad – Bucks, dwa razy nad 49ers i nad Jets, czyli raczej tymi słabszymi ekipami. Duża ilość traconych punktów pokazuje, że defensywa w Arizonie nie funkcjonuje już tak dobrze. Skoro beznadziejni Niners byli w stanie zaaplikować 21 i 20 punktów, to myślę, że Falcons ze swoją gorącą ofensywą są w stanie wypunktować ich jeszcze okazalej.

Cardinals są świetną defensywą, która w drugiej części sezonu nie gra już jednak tak dobrze i traci dużo punktów. Falcons są świetną ofensywą i nie wykazują pod tym względem żadnej słabości. Myślę, że może to być mecz podobny do tego, który Atlanta rozegrała w Tampie. Zakończył się on wynikiem 43-28. Jeśli Palmer znów zagra na poziomie, na którym gra od dłuższego czasu, to jestem spokojny o zwycięstwo miejscowych. Przewiduję kolejny wielki mecz Matty Ice’a i Julio, i końcowy triumf ich drużyny.

Cincinnati Bengals @ Baltimore Ravens
Typ: Baltimore Ravens ML @ 1.540
Typ: Baltimore Ravens -3 @ 1.694

Nic nie wskazuje na to, aby Bengals mieli wygrać jutrzejszy mecz. Będzie to bardzo ważny pojedynek dla Baltimore, którzy od dłuższego czasu nie pokonali Cincinnati. Ci drudzy w tym sezonie są po prostu słabi. Nadarza się więc okazja aby w końcu wygrać, aby doskoczyć do liderujących Steelers i aby ostatecznie pogrzebać szanse na postseason w Cincinnati. Cholernie ważny mecz dla Ravens. Najważniejsza wiadomość jest taka, że Bengals lecą do Baltimore bardzo osłabieni. Tydzień temu kontuzji doznały dwie główne strzelby klubu z Ohio – najlepszy receiver A.J Green i najlepszy running-back Gio Bernard. Bez tych zawodników Daltonowi będzie jeszcze trudniej prowadzić swoją ofensywę, mimo, że już i tak wygląda ona bardzo źle. W zeszłym tygodniu Bengals bardzo męczyli się w ofensywie co przełożyło się na jedynie 12 punktów w przegranym meczu z Bills. To nie koniec złych wiadomości dla przyjezdnych. Ravens posiadają jedną z najlepszych defensyw w lidze, która w tej chwili w rankingu zajmuje 2. miejsce pozwalając na średnio jedynie 295 jardów na mecz. Obrona Baltimore w tym sezonie ma już na koncie 23 sacki i 11 interceptions. Ofensywa Bengals, będąca w pełnym składzie i grająca przeciwko słabszym obronom nie robiła szału i przegrywała mecze. Nie widzę więc możliwości, aby wybrakowany atak Cincinnati mógł w jakimś wielkim stopniu zagrozić wielkiej defensywie zbudowanej w tym roku w Baltimore. Dla gospodarzy to bardzo ważny pojedynek, gdzie zwycięstwo może pozwolić zrównać się bilansem z liderem dywizji. W obozie Bengals raczej wielkich nadziei już nie ma, tym bardziej po stracie głównych ofensywnych strzelb. Myślę, że Baltimore Ravens odniosą zdecydowane zwycięstwo zatem stawiam na ich wygraną oraz lekko pomniejszony, do wartości field goala, handicap.

Obstawiam NFL od kilku lat interesując się ligą od ponad 10 sezonów. Moje typy możecie znaleźć również na jednym z for bukmacherskich gdzie typuję pod nickiem Gucci Mane.